Jerzy Konikowski zdobywa przebojem przestrzeń medialną. Najpierw dla swoich książek, a ostatnio dla siebie jako celebryty. Przed rozpoczęciem ostatniej rundy turnieju w Dortmundzie pojawił się na wizji, co zostało zauważone przez media.

W raporcie Dortmund 7: Wojtaszek's career best win Colin McGourty, redactor naczelny portalu www.chess24.com m.in. napisał:

Z łatwością mógł zdobyć więcej punktów, ponieważ wygrywał przeciwko Fedoseevowi i Bluebaumowi i co najmniej był znacznie lepszy od MVL. Był współliderem po drugiej rundzie, a następnie samodzielnym liderem po rundzie 5, ale imponująco dawał sobie radę z napięciem, nawet jeśli przyznał, że to nie było łatwe:

„Przed ostatnią rundą byłem tak zdenerwowany, że spałem tylko cztery godziny.”

Prawdopodobnie nie pomogło to, że uroczyste pierwsze posunięcie zostało wykonane przez jednego z jego byłych trenerów, Jerzego Konikowskiego. 70-letni płodny szachowy autor pracuje w Dortmundzie od 1982 roku i mówi, że to był jego 35. turniej, który obserwował, ale od wielu lat jest też stałym krytykiem czołowych polskich graczy i Polskiego Związku Szachowego.

W 2012 roku zrobiło się niezręcznie, gdy Mateusz Bartel, który opublikował polemikę o Konikowskim, zakwalifikował się do turnieju. W przypadku Wojtaszka, Konikowski od dawna przypisuje sobie udział w sukcesie polskiego szachisty nr 1, posuwając się do publikowania e-maili między nim a Radkiem bez zgody tego drugiego. Wojtaszek, który pojechał na Mistrzostwa Świata Juniorów 2002 w Goi z Konikowskim (pewniak Levon Aronian wygrał!), wyjaśnił dwa miesiące temu w wywiadzie, że miał wielu trenerów i inni byli ważniejsi dla jego rozwoju. Konikowski podsumował wpis o tym na swoim blogu:

Chociaż Radosław Wojtaszek nigdy mnie oficjalnie nie podziękował (nawet w tym wywiadzie) za 4-letnią pomoc i tym samym poświęcenie mojego cennego czasu na dostarczaniu mu materiałów szkoleniowo-analitycznych oraz za fachowe rady, to ja mu teraz „serdecznie dziękuję”, że w końcu przyznał się do tej naszej współpracy! 

Jak widać, stosunki pozostają lodowate!

Krzysztof Kledzik 23 lipca 2017 o godz. 19:37

Na zdjęciach zrobionych tuż przed rozpoczęciem partii, Radek wygląda na bardzo spiętego.

Każdy widzi co chce. Ja widzę zażenowanego Wojtaszka i mocno rozbawionego Nisipeanu.

 

Zdjęcia: Sylwia Konikowska

Mat, czyli Sylwia Konikowska, 23 lipca 2017 o godz. 21:14

Radosław Wojtaszek pokazał Mateuszowi Bartlowi, że można wygrać turniej w Dortmundzie.

Sylwia, czy z powodu m.in. poniższego komentarza usiłujesz „pokazać” Mateuszowi Bartlowi?

Mateusz Bartel Marcinie, jedyną absurdalną rzeczą w tej sytuacji są Twoje wpisy, wybacz. Jeżeli dla Ciebie notoryczne obrażanie wszystkich dookoła to są zaledwie sprawy osobiste, to można użyć porównania, że w 1939 roku Polskę napadły zorganizowane grupy harcerzy.
Wartości przekazywane na blogu JK to ani prawda, ani konstruktywna krytyka, jak chcieliby autorzy, ale zbudowany na odrzuceniu i braku akceptacji regularny hejt. Hejt, który ma konsekwencje - myślę, że wielu byłych, jak i potencjalnie przyszłych działaczy nie chce w szachach pracować właśnie ze względu na takich hejterów. Oczywiście, może zaliczasz się do osób, którym takie rzeczy są obojętne, ale zapewniam Cię - każdy w końcu pęka.
Polski Związek Szachowy przyjmując Jerzego Konikowskiego w swoje szeregi (czyli do Komisji) dokonał swoistej afirmacji jego działań. Czyli za jednym zamachem przyłączył się do nagonki na dwóch poprzednich prezesów, większość krajowych trenerów, spore grono czołowych zawodników i tak dalej. Dziwię się, że tego nie rozumiesz. I owszem, taka sytuacja mogłaby się wydarzyć, ale wtedy - i tylko wtedy - kiedy Jerzy Konikowski obrażone osoby przeprosiłby.

Komentarze   

+22 #7 Gala 2017-07-26 15:31
Cytuję AJK:
W ogóle czytanie blogów o tematyce szachowej jest czasami równie skomplikowane jak niektóre pozycje szachowe. Trzeba czasami przeczytać blog Panów Konikowskiego, Nagrockiego, Jopka i Świcia by było wiadomo o co chodzi. Ba czasami czytanie artykułów nie wystarcza i trzeba wgryźć się w komentarze. Dyskusja odbywa się tutaj a następnie jakiś wybrany komentarz jest wklejony wiadomo gdzie i zaraz tam odbywa się kontynuacja dyskusji na temat wybranego fragmentu komentarza... Jakby tak czytać tylko jeden wybrany blog to można odnieść wrażenie że komentarze są czasem z kosmosu, ale po przeczytaniu 3-4 blogów daje jakiś większy obraz tego o co właściwie chodzi :D

Ten "korespondencyjny" typ dyskusji powstał z konieczności - na blogu Jerzego Konikowskiego nie ma miejsca dla przeciwników (a twierdzę to z własnego doświadczenia jako były administrator blogu JK). Trzeba było znależć inne miejsce na krytykę.
Cytować
+1 #6 AJK 2017-07-26 03:51
W ogóle czytanie blogów o tematyce szachowej jest czasami równie skomplikowane jak niektóre pozycje szachowe. Trzeba czasami przeczytać blog Panów Konikowskiego, Nagrockiego, Jopka i Świcia by było wiadomo o co chodzi. Ba czasami czytanie artykułów nie wystarcza i trzeba wgryźć się w komentarze. Dyskusja odbywa się tutaj a następnie jakiś wybrany komentarz jest wklejony wiadomo gdzie i zaraz tam odbywa się kontynuacja dyskusji na temat wybranego fragmentu komentarza... Jakby tak czytać tylko jeden wybrany blog to można odnieść wrażenie że komentarze są czasem z kosmosu, ale po przeczytaniu 3-4 blogów daje jakiś większy obraz tego o co właściwie chodzi :D
Cytować
+22 #5 AJK 2017-07-26 03:49
Panu Kledzikowi nie chce się odpisywać tutaj, a mi nie chce się zakładać konta tam, więc napiszę tutaj.
Gdy jest sukces to każdy twierdzi, że dołożył cegiełkę do sukcesu. Natomiast jak Wojtaszkowi nie szło to ci sami trenerzy co również dołożyli swoją cegiełkę do porażki już tak chętnie nie piszą np: "w latach 1999-2003 nie dopilnowałem by mój podopieczny wypracował sobie agresywny styl gry"*

*wszelkie podobieństwo do prawdziwych słów niektórych trenerów jest zupełnie przypadkowe"
Cytować
+24 #4 Jurgen Pferd 2017-07-25 21:30
Ciekawe gdzie podziali się "komentatorzy" z blogu J.K? Adamki, Krystiany, Obi itd. Może wyjechali na "Wakacje bez internetu" Jakoś nie widać też aby polskie szachy miały nadal problemy szkoleniowe. I Skoczek2 zwolnił się ...
Cytować
+22 #3 Jurgen Pferd 2017-07-25 17:08
Ten kto jest doskonały i działa w słusznej sprawie nie będzie przecież się rozpraszał i odpowiadał na jakieś tam ujadanie.
Cytować
+22 #2 Gala 2017-07-25 16:27
Jerzy Konikowski nie wie, że "prawdziwa cnota krytyk się nie boi". Tak jak PZSzach ignorował jego istnienie, tak on ignoruje wszelkie krytyki jego działalności. W jego mniemaniu jest doskonały, więc jakakolwiek krytyka już z założenia jest hejtem.
Cytować
+1 #1 AJK 2017-07-25 03:33
chess24 swoje a JK swoje: "Sam otrzymałem wiele listów elektronicznych od osób, które nie zapomniały o tym, że w latach 1999-2003 współpracowałem z Radosławem Wojtaszkiem poprzez Internet." :D Każda okazja jest dobra by pisać o tym że się współpracowało z Wojtaszkiem. Sukces ma tak wielu ojców...
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież